18 grudnia 2010

List z Hajnówki

                                                      W Białowieskim Parku Narodowym, 18 grudnia 2010

„Moje zdanie na temat powiększenia Białowieskiego Parku Narodowego”


Pod takim tytułem trafił do nas tekst napisany przez mieszkańca Hajnówki. Tekst był napisany jeszcze przed wyborami samorządowymi i jego autor, mający bogate doświadczenie całego życia w regionie hajnowskim, postanowił zanieść swoje przemyślenia do lokalnego dodatku „Kurier Hajnowski”, by podzielić się swoimi odczuciami i apelować o głosowanie na ludzi, którzy mogliby coś zmienić w obecnej polityce regionalnej. Redakcja zrezygnowała jednak z publikacji
i teraz autor (prosił o anonimowość ze względu na specyfikę mieszkania i pracy w Hajnówce) przysłał swój tekst do nas, zgadzając się na przedstawienie jego poglądów na blogu. Poniżej ta wypowiedź, skrócona o fragmenty wyborcze i z pominięciem fragmentów personalnych. Poglądów autora z pewnością nie dzieli większość jego współmieszkańców, są jednak wyrazem innego spojrzenia niż dominujące w lokalnych mediach:

Z wielkim zainteresowaniem śledzę los Puszczy Białowieskiej, która obecnie jest tylko z nazwy. Turysta jadący samochodem z Hajnówki do Białowieży może odnieść wrażenie, że faktycznie podróżuje przez dziewiczy las. Nie wie, że jest to tylko wąski pas starodrzewu po obu stronach jezdni. Nie jest w stanie tego sprawdzić, bo nie zaparkuje przecież samochodu na ruchliwej, wąskiej szosie, nie wolno mu też wjechać do lasu. Z okresu dzieciństwa pamiętam całe połacie dorodnych, strzelistych sosen, potężne dęby, które rosły wszędzie. Były to lata 50-te, 60-te ubiegłego wieku. Pamiętam też ogromne połacie, lasu ściętego pień w pień. Pewnie leśnicy myśleli, że rąbaniu puszczy nie będzie końca, że ta jest jak zboże, które można co roku siać i co roku zbierać. Niestety, grubo się pomylili. Praktycznie po prawdziwej Puszczy Białowieskiej pozostały tylko Rezerwat Ścisły i ... wspomnienia. Nadeszły czasy, kiedy usychają nieliczne już, pozostawione dęby (one zawsze stanowiły o potędze puszczy), jesiony, sosny, świerki. Pozostaną tylko graby, olchy. Zniknają brzozy i osiki, bo leśnicy maja je za chwasty i usuwają. Do ochrony pozostał właściwie tylko teren, zwierzęta, ptaki... Pewne rzeczy zostały historycznie przegapione. Należało jeszcze w minionym wieku pomyśleć nad powiększeniem terytorium Puszczy Białowieskej poprzez wykup gruntów od rolników. W takim pasie wokół puszczy zasadzić szybko rosnące drzewa i problem opału, swobodnego zbioru runa by nie istniał. Dzisiaj to jest niemożliwe, bo bardzo kuszące są dopłaty unijne. Nie przespali okazji warszawiacy, lekarze, samorządowcy... wykupując grunty okalające puszczę od biednych mieszkańców. Pewien poseł stąd pisał, że poszerzenie parku to “całkowite nieporozumienie”, że należy pytać o to mieszkańców i działaczy samorządowych. Nic błędniejszego! Już było jedno poszerzenie – rzucanie jajkami w ministra. Przecież nikt mądry nie pozwoli na dalszą dewastację ogólnonarodowego, ba, światowego dobra. Nie sądzę, że pan poseł wywalczy w Warszawie pozwolenie dla mieszkańców na dalsze wycinanie drzew, chociaż chcą tego przede wszystkim miejscowi stolarze i leśnicy. W Warszawie nie wiedzą zapewne, że główny truciciel puszczy – Hajnówka, ogrzewa się węglem sprowadzanym ze wschodu. Jest on podłej jakości: zanieczyszczony, o ogromnej ilości popiołu. W bezwietrzny dzień miasto przypomina dawny Śląsk. Ta sama Hajnówka sypie na ulice ogromne ilości soli, która spływa z deszczówką do rzeki Leśnej i dalej do “cudu natury”. Wokół wsi i miasteczek zalegają góry śmieci, bo samorządowcy w pogoni za stanowiskami i podwyżkami swoich pensji zapomnieli o rozwiązaniu problemu we właściwym czasie. Niedawno chciano, by uznano puszczę za jeden z siedmiu cudów świata. Wtedy popłynęłyby zagraniczne pieniądze na propagandę tego cudu, na ulotki, foldery. Na pewno nie bezpośrednio na polepszenie bytu tutejszych mieszkańców, ogłupianych ciągle od 1944 roku przez miejscową komunistyczną propagandę. Może kiedyś Hajnówka, dzięki objęciu lasu ją otaczającego poważną ochroną, stanie się prawdziwym miastem turystycznym a nie tylko “Bramą do puszczy”, jak się ją promuje teraz. Na razie turyści zostawiają jej tylko smród spalin samochodowych. Miejscowości takie jak Hajnówka, Narewka, Białowieża, Narew, Kleszczele potrzebują doprowadzenia gazu ziemnego. I tu państwo może pomóc poprzez zbudowanie gazociągu. Ze znikomej ilości drewna opałowego, jakie sprzedają nadleśnictwa, korzystaliby głównie ci mieszkańcy wsi, gdzie doprowadzenie gazu byłoby nieekonomiczne ze względu na rozproszoną zabudowę. Może drewno pozyskiwane w puszczy powinno najpierw być sprzedawane na potrzeby mieszkańców w cenie normalnej, a nie dwa razy wyższej niż dla Gryfskandu! Tu Panie pośle jest pole do działania! Puszcza Białowieska nie może być ciągle zakładnikiem w rękach samorządowców. Czas najwyższy powiedzieć: ręce precz od puszczy! Potrzebna jest jej mądra ochrona!
I jeszcze o lokalnej polityce: Jak hajnowscy włodarze mogą poważnie myśleć o zachęceniu turystów, by rozpoczęli jej zwiedzanie, począwszy już od granic miasta, skoro nie godzą się na jej ochronę? Przecież puszcza nie rośnie tylko w Białowieży. Tuż za miastem mamy przepiękną dolinę rzeki Leśnej, tu zaczynają bieg kolejki leśne. Tu są dostępne do oglądania kurhany, rezerwat Głęboki Kąt, rezerwat Lipiny itd. Dla osób przybywających z zewnątrz tłoczy się w folderach informację, że Puszcza Białowieska to Białowieża! Na tablicy z planem miasta Hajnówki przeczytałem sensacyjną wiadomość: Atrakcje miasta to (napisane w kolejności): sobór, kościół, kuźnia Mierzwińskiego, muzeum kultury białoruskiej i pomnik żubra stojący w krzakach. Czy te obiekty i imprezy mają zatrzymać w mieście turystów!? Chyba autor tych informacji miał wysoką gorączkę w chwili redagowania tablicy. Moim skromnym zdaniem Muzeum Kultury Białoruskiej jako wytwór cywilizacji (oczywiście nie w tak skromnej formule jak teraz) oraz Puszcza jako wytwór przyrody, mogłyby być zachętą dla obcych by zatrzymać się w Hajnówce. To mają być cele strategiczne! A gdzie podziała się na tablicy Puszcza? Przecież jest ona już w mieście! A o niej nie ma ani słowa. Co znaczy hasło “Brama do Puszczy”? W bramie nikt się nie zatrzymuje, bo go inni popchną. Brama to wlot albo wylot do czegoś. W pobliskim Białymstoku otwierają szlak PRL, a w Hajnówce pada słynny na cały świat Bar u Wołodzi (zbiór gadżetów komunistycznych – red), sławiący życiorysy naszych samorządowców. Komu przeszkadzał parking przy szosie do Białowieży? Przecież w całym cywilizowanym świecie na dojazdach do miejsc turystycznych są parkingi z dymiącymi grilami, ciepłą kawą czy herbatą. Tu natomiast jest inaczej. Według teorii spiskowej wygląda to tak, jakby ktoś się dogadał z białowieskimi hotelami i turysta musi przeć non stop przed siebie, by dopiero wyhamować w Białowieży. Byle nie zatrzymać się w Hajnówce.
Mieszkaniec Hajnówki

18 komentarzy:

  1. Dlaczego, dlaczego to tak idzie? Kochamy Puszczę, choć np. MZ woli aby byla nie chroniona bo może wejść gdzie chce. I nawet jego interes ma byc ważniejszy od Puszczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mieszkaniec Hajnówki fajnie pisze o jej roki jako bramy, przez którą się tylko przejeżdża. Ale co do lasów, to na południu a także na północy jest dużo młodych lasów i na opał na pewno by wystarczyło. Nie rozumiem tylko dlaczego gazeta tej wypowiedzi nie chciała? Mogli dac jakieś cytaty, a może po prostu media lokalne nie chcą nagłaśniać innych poglądów niż przeciwne powiększeniu parku?

    OdpowiedzUsuń
  3. W takich dyskusjach wszyscy zapominają o ograniczającej Puszczę Białowieską od południowego zachodu Puszczy Bielskiej. Przecież właśnie po to ją odtwarzano na zdegradowanych, porolniczych terenach po wojnie, żeby odciążyć eksploatacyjnie starodrzewy w Białowieskiej.

    OdpowiedzUsuń
  4. "po to ją odtwarzano na zdegradowanych, porolniczych terenach" - Jest to opisane w publikacji Bolesława Bielickiego "Zielona osłona Puszczy Białowieskiej", WWF, 2002. Wg tej publikacji powierzchnie lasów przypuszczańskich w powiecie to 25631 ha! Dominujacą pozycję zajmują drzewostany w II klasie wieku, od 38 do 50 lat. Lasy te już obecnie umozliwiają pozyskiwanie ok. 55 tys. m3 rocznie (potrzeby lokalnej społeczności są określanie wielkością 40 tys m3)

    OdpowiedzUsuń
  5. >Kochamy Puszczę, choć np. MZ woli aby byla nie chroniona bo może wejść gdzie chce< - bo najbardziej kochamy siebie i to co kochamy mieć. Wiekszość, szczególnie na wsi, myśli tak - jak z czegoś nie mogę korzystać, to po co mi to? Korzystać, używać, kontrolować.

    OdpowiedzUsuń
  6. kochani ;) jak dobrze być wśród idealistów ;)
    ~KK~

    OdpowiedzUsuń
  7. idealistów ontologicznych, czy obiektywnych? Bo dla mnie to tutaj panuje raczej idealizm transcendentalny :))).. Jak mocno uwierzymy to się stanie! (a jak nie, to i tak się stanie, bo przyroda rządzi!!)

    OdpowiedzUsuń
  8. to dla idealistów jako odtrutkę proponuję filmik zamieszczony przez prawdziwych mężczyzn - myśliwych:
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,8846296,Mysliwi_umiescili_w_sieci_brutalny_film_z_polowania.html

    OdpowiedzUsuń
  9. ;)
    jeśli chodzi o transcendencje --> to zbytnio nie galopowałabym, aczkolwiek jak inaczej nazwiemy cudo - przyrodę jak nie bytem absolutnym? [ale szkoda, bo w takim razie nie poznamy jej nigdy:/ więc odrzucam te pojęcie. Obiektywny --> no jako tako ;) bo człowiek jeszcze długo nie będzie mądry po szkodzie. W końcu może raczej subiektywny, bo negujemy tzn. sprowadzamy do absurdu zagrożenia ekologiczne wywoływane przez człowieka i najnormalniej w świecie (co jest naszą naturą) chcemy zmieniać, pomagać, odrzucać te okrucieństwa. wierzymy w to, idealizujemy ---> sprowadzamy niekiedy ideę na ziemię!!! i tak przekształcamy w realizm . jesteśmy folk idealistami i walczymy z okrutną wolą człowieka na dwóch poziomach---> bo styk z nią musimy mieć.
    ~KK~

    OdpowiedzUsuń
  10. W ślad za propagandą leśników o misji społecznej powinna iść cena opału za ok. 50 zł/m3, zamiast obecnie wymuszonej na mieszkańcach - ok. 150 zł. Jak do tej pory nikt się nie połapał, dlaczego tak drenują nasze kieszenie wskazując jednocześnie na park narodowy. Nie wiadomo dlaczego nasi radni nie umieją poradzić sobie z wyegzekwowaniem przystępnej ceny dla puszczańskiej biedoty. Gazu tu nie będzie jeszcze długo, a póki co tani opał mógłby poprawić warunki życia tych ludzi w powiązaniu z ochroną Puszczy. Wiadomo, że leśnikom nie pozwala na to pogłębiający się deficyt w ich gospodarce i wytyczne zwierzchników. Namawiam samorządy, aby nie zapominały o tym przy kolejnych rozmowach o powiększeniu BPN. Nie dajmy sobie mydlić oczu przez bogoojczyźniane bajdurzenie leśników o społecznej misji. Proszę nabywców drewna opałowego w puszczańskich nadleśnictwach o podawanie na tym portalu ceny zakupu, kosztów transportu, pocięcia, itd. Może to obnaży ich prawdziwe oblicze a wielu mieszkańcom da dużo do myślenia. Pamiętajcie, bez szkody dla Puszczy jest możliwość pozyskania opału wyłącznie po kosztach, bez nabijania kabzy leśnikom!.

    OdpowiedzUsuń
  11. Media lokalne są "umoczone" tzn. przestraszone. Boją się, że stracą prace. Tu wszyscy czegoś się boją. Tu wszyscy są zależni od urzędu gminy, urzędu miasta, szkól i Bóg wie czego jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  12. "W ślad za propagandą leśników o misji społecznej powinna iść cena opału za ok. 50 zł/m3" - i nie ma co zwalać na rząd, że nie ma tu jeszcze gazu, bo gaz to wyjątkowo drogi czynnik grzewczy. Na lokalne potrzeby starczy drewna bez żadnego uszczerbku dla przyrody. Tylko, że lesnikom wcale na tym nie zależy. A przedsiębiorstwa hajnowskie mogłyby produkowac brykiet z odpadów i też by mieli zbyt.Coraz więcej ludzi z regionu kupuje brykiet w Zwierkach, mimo, ze to 60 km, i wychodzi to taniej niż drewno od "naszych" leśników.

    OdpowiedzUsuń
  13. Gdy mi ktoś powie że jedynym lekarstwem dla tego regionu (najbliższego Puszczy) jest turystyka to po prostu się uśmieję. Gdzie przyjeżdżają turyści? A no w miejsca do których można dojechać samochodem. W dzisiejszych czasach ludzie są wygodni i nikt (lub bardzo nie wielu) pokusi się by zobaczyć takie miejsca jak Zamczysko, Przewłoka, Sitki lub Starzyna. W miejsca takie jak te nawet przy rowerowej wyprawie trzeba wykazać wiele determinacji i chęci. Co więc robią turyści? Mijają Hajnówkę nie zatrzymując się po drodze nawet przy rezerwacie przyszosowym(no chyba że załatwić potrzebę fizjologiczną). Jadą dalej do Białowieży bo tam moc "atrakcji", czasem zwiedzą rezerwat żubrów, szlak dębów królewskich może jeszcze ścieżkę "Żebra żubra" (na której pomostach można powybijać zęby przy okazji).Oczywiście zapomniałem o BPN ! Dosłownie na palcach jednej ręki mogę wymienić gdzie spotkałem turystów po za miejscami gdzie można dojechać samochodem.
    Tak więc zgadzam się z twierdzeniem autora niedoszłego artykułu że - Hajnowka jest bramą do Puszczy po to by ją tylko minąć.
    Tu w Hajnówce nie rozkwitnie żadna turystyka. To miasto wymiera od co najmniej 20 lat.
    Na razie tyle DOBREJ NOCY.

    OdpowiedzUsuń
  14. jak jest mało drewna, to cena jest wysoka, to oczywiste i nie do uniknięcia. Można oczywiście sztucznie narzucić niską cenę drewna, ale wtedy ..., zakup będzie odbywał się za dowowdem osobistym (tylko dla miejscowych), będą zapisy do kolejki, komitet kolejkowy i koczowanie pod leśniczówkami, no i oczywiście po znajomości z leśniczym też będzie można. Oczywiście kupowanie przez podstawionych miejscowych dla "przedsiębiorczych" spoza puszczy itp. Czysty "Bareja" przestańcie myśleć infantylnie, tak się nie da, Przywożenie z zewnątrz?, bo pękne ze śmiechu, kto to będzie woził, kto za to płacił, może ekolodzy?, chłop nie będzie jechał traktorem kilkadziesiąt km. Najwyżej w desperacji ukradnie. Tak kończy się odgórne sterowanie i ideologia stosowana (na całej ukrainie też kiedyś posiano kukurydzę, jak w ameryce, żeby było dobrze...).

    OdpowiedzUsuń
  15. Taki jesteś mądry? To powiedz dlaczego w nadleśnictwach LKP papierówka sprzedawana hurtowym odbiorcom spoza regionu, kosztuje znacznie mniej, niż ta sama papierówka sprzedawana jako opał miejscowym?
    A co do przywożenia opału - w Białowieży kupę ludzi tak robi, bo drzewo z prywatnego składu pod Białymstokiem, wysezonowane, z transportem, wychodzi taniej jak nie trzymająca żadnych norm opałówka sprzedawana przez "dobroczyńców regionu" leśników.

    OdpowiedzUsuń
  16. nie rozumiem Twojej logiki, kto spoza puszczy będzie kupował drewno opałowe z puszczy, płacąc dodatkowo za transport, skoro poza puszczą jest tańsze i nie ma z nim problemu? Poza tym w kółko słyszę, że na opał to potrzeba 30 tys m3 a wycina się 120 i sprzedaje taniej "swoim" odbiorcom a nie miejscowemu. Taka polityka Lasów i tyle, bo zawsze można zwalić na ekologów.

    OdpowiedzUsuń
  17. To że drewno jest drogie a będzie jeszcze droższe , do tego trzeba się niestety przyzwyczaić. Po prostu takie czasy nastały i za taki stan rzeczy raczej nie ma co obarczać zielonych. A czy LP windują ceny być może tak lecz trzeba wziąć pod uwagę koszt "produkcji" drewna.

    OdpowiedzUsuń
  18. Co do tego że nie wydrukowano tego w Porannym to się nie dziwię. Po prostu to "gazeta" urzędu miasta mająca swoich "redaktorów", którzy albo piszą np. o tym jak to będzie źle po powiększeniu BPN lub nie poruszających tego tematu.
    Priorytetem większości mieszkańców tych terenów jest "ochrona" Puszczy dla DOBRA jej mieszkańców więc i tego chce władza a co za tym idzie i gazeta władzy.

    OdpowiedzUsuń