8 czerwca 2010

Spotkanie senatorów, leśników i polityków z przeciwnikami powiększenia parku narodowego

Wieczorem, 7 czerwca w ośrodku Lasów Państwowych w Białowieży odbyło się spotkanie Komisji Środowiska Senatu z samorządowcami, drzewiarzami, lokalnymi politykami i innymi przeciwnikami powiększenia parku narodowego.
Był też Adam Bohdan z Pracowni i piszący te słowa z ramienia Towarzystwa Ochrony Krajobrazu. Na spotkanie wprosiła się też właścicielka firmy turystycznej i próbowała przekazać informację, że jest też branża turystyczna w regionie, która korzysta z tej nielubianej, według słów zaproszonych gości, „gnijącej i zarobaczonej” przyrody.
Wśród gości byli m.in. wiceminister Janusz Zaleski, dyrektorzy generalny i regionalny LP, wojewoda podlaski. Greenpeace dostarczył na to zebranie raport „Wyprzedaż Puszczy Białowieskiej”. Zebrani skupili się na emocjonalnych atakach pod adresem ekologów, naukowców i dziennikarzy (jednemu z nich przedstawiciel drzewiarzy zarzucił wzięcie do ręki czterdziestu kilku tysięcy złotych za napisany artykuł w Gazecie. Padały groźby prokuraturą wobec "destrukcyjnych" działań tych środowisk. Przedstawiciel pszczelarzy w dramatycznym wystąpieniu odwoływał się do kilkusetletniej tradycji swojej rodziny chronienia Puszczy i zapytywał, dlaczego naukowcy wygonili pszczelarzy z rezerwatów i hodują tam szkodniki?!
Dyrektor Generalny LP przedstawił na koniec dwie prezentacje, na których porównał sytuację w Puszczy z sytuacją w Górach Izerskich. Senatorowie pytań nie mieli. W podsumowujących słowach jeden z nich powiedział: „To dzięki ich (leśników) pracy przyjeżdżają tysiące turystów z całego świata podziwiać las pierwotny, którego – szczerze powiedziawszy – jest tutaj bardzo niewiele [...] W Puszczy białowieskiej, podobnie jak w innych lasach w Polsce, a mamy najpiękniejsze lasy w Europie, powinno odbywać się użytkowanie i ochrona tego lasu poprzez użytkowanie”. Pan senator wyraził żal, że nie starczyło czasu, by odwiedzić Białowieski Park Narodowy, żeby zobaczyć, że tam las wygląda jak w Górach Izerskich.
Środowisko drzewiarzy zaapelowało, by w związku z dramatyczna sytuacją powodzian wyciąć wszystkie stojące martwe drzewa w Puszczy i pieniądze przeznaczyć na powodzian. Z kolei Adam Bohdan z Pracowni zaproponował, by w związku ze zgodą na powiększenie parku tylko o 7 tyś. ha i to głównie o już istniejące rezerwaty, parku nie powiększać, bo niczego to nie zmieni, a na powodzian przeznaczyć 100 mln zł, jakie minister chce skierować do gmin białowieskich za zgodę na powiększenie parku.
J.K.

A tu jeszcze jedna relacja ze spotkania

17 komentarzy:

  1. Wreszcie eko-terroryści zaczęli myśleć o ludziach a nie tylko o żabkach i robaczkach... :-)

    Popieram apel Pracowni by te pieniądze przekazać.

    Skoro Puszcza jest tak dobrze chroniona to może czekać...

    A my, prawdziwi ludzie lasu w tym czasie zamieniamy ją na deski i zabudujemy.

    Bo to My wiemy jak coś chronić, bo robimy to skutecznie od setek lat...

    Tylko jakoś żal puszczy bielskiej i innych, które są znane teraz tylko z nazwy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że do apelu Pracowni dołączą się też samorządy puszczańskie i drzewiarze, wszak to najszybszy sposób wsparcia powodzian, bez potrzeby wycinania martwych przestojów i tracenia czas na transport, sprzedaż itd. Panie ministrze, Pan to zrobi i pomoże Pan powodzianom!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, przekazanie trych 100 milionów na powodzian to doskonały pomysł. Skoro samorządy lokalne są tak bogate że ich nie chcą, to po co minister ma się narzucać. Ponieważ jednak Puszcza Białowieska wymaga natychmiastowego podniesienia stopnia ochrony, zamiast parku narodowego resort musi podjąć inne działania. Najpierw wprowadzenie nie wymagających konsultacji ani z samorządami, ani ALP zaleceń ochronnych (gotowe leżą w ministerstwie od prawie roku), w dłuższej perspektywie zapisanie tych samych regulacji w planie ochrony dla obszaru N2000 oraz nowych PUL. A że na tym akurat lokalne społeczności nie skorzystają? No cóż - na własne życzenie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Minister Kraszewski, jako ten co ugasił pożar nad Rospudą wie najlepiej, że z Komisją Europejską i prawem unijnym nie ma żartów. Prędzej czy później zrozumie, że pełna kabza jednego debila z drugim (a inaczej nie sposób określić ludzi opowiadających takie bzdury jak przedstawiciele środowisk pszczelarsko-drzewiarskich hajnowszczyzny obecni na spotkaniu z komisją senacką) to trochę za słaby argument żeby ryzykować wojnę z Brukselą. A swoją drogą to na miejscu pana Wajraka tę kreaturę co łgała na jego temat na spotkaniu pozwałbym do sądu. Trzeba nauczyć gówniarzy odpowiedzialności za własne słowa. Jeśli nie zrobili tego mama z tatą, niech zrobi to wymiar sprawiedliwości.

    OdpowiedzUsuń
  5. do JK ... a minister ma te 100 mln ? i jest tej kasy wirtualnej dysponentem ?
    Jak powodzianie mają występować w konkursach FOŚ?
    czy ,,organizacje''z powodzian i powodzi robiąc podsmiechujki mają odrobinę sumienia?

    OdpowiedzUsuń
  6. Podśmiechujki to sobie robią lokalne samorządy. Głównie z mieszkańców ktorych rzekomo reprezentują, strojąc od roku fochy i piętrząc coraz to nowe, co raz to bardziej absurdalne żądania. By więc położyć kres tym podśmiechujkom NFOŚ powinien umowę dotyczacą BPR wrzucić do śmieci (z racji braku zainteresowania ze strony beneficjantów) i zastanowić się jak uwolnione w ten sposób środki przeznaczyć na walkę ze skutkami powodzi.

    OdpowiedzUsuń
  7. >JK; nie rozumiem mojego adwersarza, ale uważam, że po prostu warto przekazać te 100 milionow obiecywane za powiększenie parku, na pomoc powodzianom i nie powiększanie parku o kilka rezerwatów. I prosze mnie nie pytać jak to się ma formalnie rozwiązać, bo wszelkie formalne przepisy sa tylko ludzkimi konstrukcjami, które można zmieniać. Jeśli będzie wola, to pieniądze się przekaże. I tyle. Dzielenie, przez lokalnych polityków i przedsiębiorców, ludzi na "swoich' i "obcych" (co dramatycznie pokazała II wojna światowa) prowadzi na manowce...

    OdpowiedzUsuń
  8. Adwersarz...
    Nieustanne powtarzanie sloganu o 100 milionowej łapówce dla samorządów za zgodę na poszerzenie BPN, mam nadzieję, jest tylko hasłem - skrótem myślowym, a nie realnym postrzeganiem problemu ochrony: ludzi, puszczy, terenów nieleśnych, wód itd.
    Władze samorządowe terenu PB wydają ogromne pieniądze (w skali swoich budżetów) na ochronę środowiska, i robią to bez hałasu medialnego i pomocy ekologów (biernych nad podziw).Np.
    gospodarka wodno ściekowa, zagospodarowanie odpadów i śmieci produkowanych przez mieszkańców i turystów.
    Radni białowiescy zdecydowali o kanalizacji osad puszczańskich, inwestycje są w trakcie realizacji, dotychczasowe działania- nieodpłatna zbiorka śmieci z całego terenu gminy a więc z Puszczy, LP, BPN bez dyskryminacji kogokolwiek czymże jest?
    A efekty widać, mieliśmy czyste środowisko. Co ekolodzy zrobili, aby wspomóc gminy aby ten stan utrzymać? Składowisko zamknięte, darmochy nie będzie, a kto zutylizuje śmieci ze 100 tys. turystów odwiedząjących i dających utrzymanie np. dla BPN.(lwia część budżetu).
    No jasne! wcześniejsze wypowiedzi na tym blogu to wyjaśniają
    ...to z....y obowiązek gmin. Czy tylko gmin ?

    A co z potencjałem intelektualno-naukowym Białowieży - zero aktywności społecznej- samorządowej pracowników placówek naukowych, BPN-u, zastanawia. Lepiej kisić się we własnym sosie i robić kariery naukowe i kasę. Egoizm i aspołeczność jak cholera........itd itd.

    OdpowiedzUsuń
  9. Z tym zagospodarowaniem odpadów to żeś waść pojechał. Żeby nie dobra wola Nowickiego, co wam napisał wniosek na zakład zagospodarowania, samorządy puszczańskie płaciłyby teraz takie kary, że aż miło. A dlaczego? Bo przez sześć lat ( a tyle czasu było wiadomo że problem gminnych wysypisk trzeba rozwiązać) nie zrobiły realnie NIC. Tylko czekały aż ktoś to za nich załatwi. I załatwił - ekolog Nowicki. Co do kanalizacji - chciałbym ci przypomnieć że duża część kanalizacji w Białowieży powstała za środki z kontraktu dla puszczy - czyli wielkiego oszustwa tutejszych samorządów. Pod koniec ubiegłego wieku dostały kasę, w zamian miały zgodzić się na poszerzenie parku. Kasę wydały, zamiast zgody były jajka w ministra. Teraz jeszcze paru wyjątkowo bezczelnych typów usiłuje coś mówić o dokończeniu kontraktu. Dobrze - ale niech samorząd wywiąże się ze swojej części.

    OdpowiedzUsuń
  10. >>JK: do "Adwersarza" ... Takie forum jak ten blog to przede wszystkim luźna wymiana myśli, skrótowa, to nie dialog różnych środowisk, ale i tak w porównaniu do "spotkania" poniedziałkowego w ośrodku LP to cenne pole wielu informacji i wymiany poglądów. Zbyt chamskie będziemy konsekwentnie usuwali.

    Żeby był dialog muszą być spełnione podstawowe warunki:
    1. musi być moderowany przez osobę neutralną
    2. muszą w nim brać udział przedstawiciele różnych środowisk i poglądów (eliminowanie środowisk lub deprecjonowanie pogłębia konflikty), ale moderator MUSI reagować na kłamstwa, demagogię, ksenofobię itp. inaczej robi się spotkanie warchołów. Demokracja nie polega na "wolnej trybunie", gdzie mozna sobie wykrzyczeć każdą głupotę i kłamstwo - do tego jest Hyde Park.
    3. musi być otwartość wszystkich do wysłuchania argumentów, a argumenty naukowe są po prostu najmocniejsze w świecie racjonalnym. Chyba, że chcemy budować społeczność plemienną i opierać się na mitach i ideologiach.
    4. musi być poszanowanie adwersarzy
    5. trzeba odłożyć pretensje na bok i mowić o problemie.
    .. i jeszcze parę innych
    Trzeba też założyć perspektywę dyskusji: czy perspektywa Kalego, czy plemienia, czy wspólnoty, czy społeczeństwa?
    Dyskusje urządzane wokół powiększania parku zwykle nie spełniają tych kryteriów, więc zabieranie głosu w nich uważam za niezbyt istotne.
    Natomiast propozycja organizacji pozarządowych, by przejść do normalności, tzn. by państwo normalnie pomagało gminom w sprawach dotyczących ochrony wspólnego dobra (jak proponował burmistrz Hajnówki), a zebrane na wyjątkowych warunkach 100 mln z NFOSiGW przekazać najbardziej potrzebującym, czyli gminom zalanym - jest szlachetna i rozsądna. Tym bardziej, że powiększanie parku o obszary już chronione, oddalone od istniejącego parku, wydaje się niezbyt sensowne, poza celami propagandowymi. Lepiej nalegać na dobrą ochronę przyrody w ramach obecnych form zarządzania i nadal dążyć do sensownego powiększenia BPN i planu dla całego obszaru. Rolą "ngo" i w ogóle osób zaangażowanych społecznie wszędzie na świecie jest patrzenie na ręce "go" i kontrolowanie i wytykanie naruszania przepisów lub niszczenia dobra wspólnego. Nigdy myślenie plemienne. Wytykanie adwersarzowi w polemice "czemu czegoś nie zrobił", zamiast dyskusji na podjęty temat, ma swoją nazwę, niezbyt pochlebną.

    OdpowiedzUsuń
  11. "A co z potencjałem intelektualno-naukowym Białowieży - zero aktywności społecznej- samorządowej pracowników placówek naukowych, BPN-u, zastanawia."

    No, wcale nie chcę bronić środowisk naukowych, ale właściwie dlaczego się ich nie zaprasza na takie spotkania, tylko na nich pod nieobecność opluwa i nazywa terrorystami?

    OdpowiedzUsuń
  12. Adwersarz... komentarz o pszczelarzu do jakiej kategorii zaliczyć?

    Co do Burmistrza Hajnówki; słuchałem wypowiedzi z uwagą, ale chyba nie wszyscy.Wypwiedź rozumna.
    Wypowiedź zapewne nagrana, proszę o opublikowanie tekstu.
    TEZA BURMISTRZA cyt. z pamięci: ochrona przyrody(Puszczy) to nie- postawienie tabliczki z nazwą BPN -należy neutralizować likwidować zagrożenia zewnętrzne i dać perspektywy...itd itd.

    OdpowiedzUsuń
  13. Adwersarz... zapomniałem
    ... dlaczego się nie zaprasza...
    Obrady gminne są otwarte dla wszystkich zainteresowanych, a więc aktywnych społecznie.
    Aktywność to udział w wyborach samorządowych, aktywność to własna inicjatywa i chęć spotkania, przedstawianie własnych pomysłów.RADA GMINY I WÓJT potrafi słuchać i popiera cenne inicjatywy, ale Wy o tym nie chcecie wiedzieć.
    próbka...
    INICJATYWA UNIWERSYTETU W TEREMISKACH zagospodarowania starej szkoły
    INICJATYWA PTOP
    renaturalizacja Narewki
    duże i trudne projekty,niegdyś kontrowersyjne,a obecnie nie.
    Na wszystko przychodzi czas...

    OdpowiedzUsuń
  14. Co do szkoły w Teremiskach, to chciałbym ci przypomnieć, że budynek należy do tak opluwanego i znieważanego przez swołocz (a inaczej osób rzucających publicznie nieprawdziwe oskarżenia, jak na przykład przedstawiciel drzewiarzy na spotkaniu z senatorami, czy jeden z przedstawicieli lokalnego samorządu na spotkaniu z dziennikarzami z klubu Globtroter nazwać nie można) Adama Wajraka który użyczył go Uniwersytetowi im. Jana Józefa Lipskiego. Co do PTOP to pojedźcie do Tykocina, zapytajcie jak oni wyszli na współpracy z nimi. Nie musicie tam nawet jeździć, wystarczy spojrzeć na Wejmutkę i jej najbliższe otoczenie.
    O raturalizaję Narewki TOK dobijał się bezskutecznie od lat. Ale TOK nie zamierzał budować kotłowni na biomasę. I takie to właśnie jest układziarstwo.

    OdpowiedzUsuń
  15. "Adwersarz... komentarz o pszczelarzu do jakiej kategorii zaliczyć?"

    Oceny. Rzetelnej, ujętej w prostych żołnierskich słowach oceny wartości merytorycznej i zgodności z prawdą wypowiedzi tego pana. Gówno zawinięte w błyszczący papierek dalej będzie gównem. Facet opowiadający o tym że bartnicy sadzili puszczę więc wiedzieli które drzewa są zdrowe, facet zarzucający ekologom że hoduję w lesie robaki jest albo cynicznym, kłamiącym z wyrachowaniem obrzydliwym manipulatorem albo kretynem. To stwierdzenie faktu.
    Tak jak facet opowiadający o tym że Adam Wajrak wziął do ręki 40 tysięcy za artykuł o konieczności poszerzenia parku narodowego jest oszczercą. Na oszczerstwa jest w kodeksie karnym odpowiedni paragraf. Ma numer 212. Nie jest ścigany z oskarżenia publicznego, więc to od Wajraka zależy, czy pogoni gnoja do sądu. Ale niezależnie od tego czy pogoni czy nie, gnojek popełnił przestępstwo, zarzucając komuś publicznie coś, co nie miało miejsca. Podobnie przed sądem powinni odpowiedzieć opowiadacze różnych innych historii - o paleniu domu Korbela w górach, o tym że ekolodzy najlepsze drzewo z puszczy wykupują na opał i szeregu innych bzdur. Jeśli czołowi przedstawiciele społeczności lokalnej nie są w stanie nie kłamać, to mówienia prawdy powinien nauczyć ich wymiar sprawiedliwości, dotkliwe grzywny i więzienia. Jak się nie da marchewką, to trzeba użyć bacika. Swoboda wypowiedzi nie daje nikomu prawa do rzucania oszczerstw czy posługiwania się kłamstwami.

    OdpowiedzUsuń
  16. DOPRECYZOWANIE
    Inicjatywa fundacji prowadzącej Uniwersytet w Teremiskach (nazwisk aktywnych działaczy nie wymienię bez upoważnienia), zajęła się starą szkołą w Białowieży i jej reaktywacją dla ogółu społeczeństwa, ekolodzy mile widziani- tak sądzę.

    WEJMUTKA- stoi na gruncie BPN i tyle co pozwoli Car dyrektor to jest.(Olimpia miała chody, rozpijała tubylców i przyjezdnych - żart ).

    PTOP razem z BPN robi jednak coś nowego i ciekawego na Narewce za parkingiem .

    Nie chodzi o układziorstwo, a jak wspomniałem lata mineły emocje opadły i jest inna władza inne czasy.
    PS.
    Skąd agresja, stres czy pogoda?

    OdpowiedzUsuń
  17. >>JK: ale się wątek rozwinął :).. ekolodzy z inicjatywami Teremisek współpracują od wielu lat, nawet czasami sprowadzają tam artystów, z ktorych korzysta cała gmina :).. TOK dla lokalnych tematów też sporo robi, nie będę wymieniał wszystkich publikacji, płyt, udziału w opiniowaniu, jest nawet wzornik architektoniczny, są najnowsze materiały edukacyjne "Pełna chata eksponatów" uzywane w szkołach :).. A odpowiedź na zarzut agresji znajdziesz kolego/lub koleżanko w klimacie i zasadach organizowania takich spotkań jak to poniedziałkowe. Czego brakuje napisałem dość szeroko w komentarzu o 17:12, więc nic dziwnego, ze na łajdackie słowa ktoś zareaguje jednoznacznie. Choć oczywiście czasami są inne skuteczne środki żeby wyleczyć chorobę.

    OdpowiedzUsuń