15 czerwca 2010

Dwugłos w sprawie Puszczy

Kilka osób prosiło nas o zacytowanie uczestników spotkania z senatorami, którzy reprezentowali zwolenników powiększenia parku narodowego. Były to dwie, bardzo krótkie wypowiedzi, więc przytaczamy je niemal w całości. Olimpia Pabian nie była zaproszona na spotkanie i przyszła z własnej inicjatywy:

Adam Bohdan: Dzień dobry. Nazywam się Adam Bohdan, jestem z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. Chcę odpowiedzieć na pytanie pana przedsiębiorcy z czego jesteśmy finansowani: są to środki norweskie. Robimy projekt, polegający na inwentaryzacji najcenniejszych gatunków. Leśnicy mieli kłopot z ochroną gatunkową, a my szukamy miejsc gdzie te gatunki występują, żeby można je było lepiej chronić. Mam nadzieję, że wyniki tej pracy zostaną lepiej wykorzystane. [...] Zgadzam się z panami, że powódź jest aktualnie najbardziej palącym problemem – Dlaczego o tym nie mówicie? (przerywa drzewiarz) – No, właśnie mówię – To teraz, jak wywołałem (kończy wtrącenie) – Dlatego stawiam wniosek, być może absurdalny, ale padło tutaj szereg wniosków absurdalnych, żeby 100 milionów przekazać na przeciwdziałania skutkom powodzi. Nie ma sensu powiększać parku narodowego o istniejące rezerwaty, lepiej pieniądze przekazać powodzianom. Dziękuję. (brawa).

Olimpia Pabian: Ja jestem też przedstawicielką biznesu, tylko trochę innego niż pan. Rozumiem pana emocje, bo pan jest tutejszy. Ja również jestem tutejsza, moi dziadkowie pochodzą z Puszczy Białowieskiej. Urodziłam się wprawdzie gdzie indziej, ale wróciłam tutaj, na korzenie. Moi dziadkowie pracowali w parku narodowym, dlatego moja wypowiedź też może być emocjonalna. Wierzę w Boga, wierzę w Polskę, wierzę w ochronę Puszczy Białowieskiej. Mam przedsiębiorstwo, które jest jeszcze małe, zatrudnia kilka osób, w tej chwili pięć, a zajmuje się przede wszystkim turystyką. W najbliższej przyszłości planowane jest zatrudnienie kolejnych pięciu osób. Może się okazać że za pięć lat tych osób będzie 15 – 20. To jest firma z przyszłością. Wydaje mi się, że mądra, zrównoważona turystyka, na terenie całej Puszczy, ale prowadzonej jedną ręką, jest przyszłością. Czyli turystyka na terenie Białowieskiego Parku Narodowego, mądrze zarządzanego przez jedną administrację. [...] Zatrudniam młode osoby, tworzę miejsca pracy, coś w rodzaju ośrodka edukacji przyrodniczej. Te młode, wykształcone osoby nie chcą i nie będą chciały wyjeżdżać z Puszczy Białowieskiej. Takie młode osoby mają szansę zahaczenia się w firmie, która jest firmą rozwojową. Nie jestem pewna ilu z nas, mieszkających i żyjących w Białowieży nie korzysta z turystyki, czyli albo nie ma kwatery turystycznej, albo nie jest przewodnikiem, albo nie ma konika, albo wielu innych usług dla turystów. To daje dodatkowe dochody. Mój dochód jest wyłącznie z turystyki, ale każdy z państwa czy pracując w nadleśnictwie czy w parku, ma dodatkowy dochód z turystów. [...] Mnie rodzice wykształcili i potrafię pisać wnioski o dotacje, ale mam apel, by w ramach programu białowieskiego znajdować środki właśnie na małą turystykę i na wszelkie działania służące ochronie przyrody, czyli mądry biznes nie przeszkadzający rozwojowi bioróżnorodności a wręcz jej pomocny. Znam kilka firm na terenie Puszczy Białowieskiej zajmujących się przerobem drewna i te firmy kompletnie nie korzystają z zasobów Puszczy Białowieskiej, jest im to do niczego nie potrzebne, bo korzystają z innych źródeł, z tańszego drewna z Polski i z Białorusi. Nie jest więc tak, że można tutaj funkcjonować tylko w oparciu o drewno z Puszczy Białowieskiej – Przepraszam bardzo, ale pani kompletnie pojęcia pomyliła! – przerywa drzewiarz – szanowna komisjo, to nie ma nic do rzeczy! – kontynuuje.. (senator przerywa i pozwala Olimpii Pabian dokończyć) – I jeszcze kończąc, my wszyscy, zarabiając na turystyce zarabiamy właśnie na tej zgniliźnie i na tych robaczkach [...] jeśli stracimy te robaczki i tę zgniliznę, stracimy też ludzi, którzy chcą tu przyjeżdżać i to oglądać.

5 komentarzy:

  1. W całej tej dyskusji przeciwników powiększenia parku powtarza się, że gwarantowane 30-40 tys m3 drewna z Puszczy to za mało na lokalne potrzeby. Ale z danych ujawnionych przez Greenpeace wynika, że obecnie na rynek lokalny trafia jeszcze mniej drewna z Puszczy niż to obiecane po powiększeniu, bo taniej się kupuje na Białorusi i Ukrainie. A już zupełnie zapomina się, że w odległosci kilkudziesięciu kilometrów od Hajnówki, są inne nadleśnictwa, które pozyskują więcej drewna z lasów ngospodarczych (np. Bielsk, Rudka, Rzednia). Tam nie planuje się żadnych ograniczeń, więc o co chodzi z tym brakiem drewna? Niech mnie ktoś oświeci.

    OdpowiedzUsuń
  2. Te powody są fikcyjne. Gdyby ich nie było, znalazły się następne i nastepne i następne. Bez końca. Bo oni mają niepodzielne PRAWO VETA. Własciwy powód leży od wielu lat w rządzie (ministerstwie środowiska) utrzymującym bezsensowne prawo. A cała reszta to przedstawienie i zasłona dymna pt "dziel i rządź" z poróżnionymi odgórnie grupami obywateli w rolach głównych. Jedyny pożytek z tych dyskusji to to, że część postronnych obserwatorów dowie śię prawdy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ludzie młodzi mają prace... Hm... a ludzie w średnim wieku, będący na bezrobociu, którym brakuje do emerytury kawał lat...pracują na czarno w tych hotelach i hotelikach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ludzie młodzi maja pracę - to źle, bo starsi na bezrobociu.... Ludzie młodzi nie mają pracy - też źle, bo wyjeżdżają i region się starzeje...
    Malkontentowi nie dogodzisz. Za wszystko i tak obwini ekologów. Malkontent malkontencić będzie, zamiast dostrzec pewne szersze zjawiska społeczne, od ekologów kompletnie niezależne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Właściwie to ludzie młodzi też nie mają pracy albo również mają niepełnoetatowe umowy.

    OdpowiedzUsuń