11 maja 2010

O odkryciu wymarłego gatunku i biciu głową w mur

Niestety, nadal bijemy głową w mur. Minister nie potrafi podjąć decyzji chroniącej przyrodę w Puszczy Białowieskiej. Nie ma zakazu cięć, nie ma innych decyzji , bo "obowiązują nas umowy", bo "trzeba realizować plan urządzenia lasu", bo "gospodarka przede wszystkim"...
Za to możemy dalej rozmawiać i powoływać kolejne "platformy dialogu", bo przecież człowiek jest najwazniejszy, a ochrona przyrody puszczańskiej jakoś strasznie temu człowiekowi zagraża. No, dobrze, nie będę złośliwy, może jednak minister i jego pracownicy, którzy podobno zaglądają na tego bloga, zajmą się pracą dla ochrony przyrody a nie ochrony interesów? Zawsze i wszędzie są grupy interesów, ale ministerstwo od przyrody ma przede wszystkim o tę przyrodę dbać. Na razie, to o tę przyrodę dbają ci nielubiani i atakowani "pseudoekolodzy" jak każdego, komu zalezy na ochronie wspólnego dobra, a nie na plemiennym robieniu sobie dobrze, nazywa antyochroniarska opozycja. I nie szkodzi, że nazywają tak ludzi z tytułami profesorskimi i ich współpracowników ludzie, którzy sami o przyrodzie nie mają pojęcia. Chodzi o efekt propagandowy. Pospólstwo to kupi, co mozna przeczytac np. na forach lokalnych gazet. Tymczasem z przyjemnością informuje, że szczęśliwie nieutopiony jeszcze w bagnie Adam Bohdan odkrył uważany za wymarły w Polsce gatunek - w Puszczy Białowieskiej! Tnijmy dalej, a co nas takie gatunki obchodzą, my wiemy lepiej, że to "dzięki nam ta puszcza wyrosła", a w rezerwacie - jak powiedziała pewna rodowita mieszkanka Teremisek na spotkaniu z leśnikami z Bretanii - nie ma już nic! Ani jednego świerka (dla niezorientowanych: tylko tam przetrwały świerki o obwodzie pnia ponad 4 m.). Przez ekologów! Najnowszy artykuł Adama Wajraka o odkryciu porostu

16 komentarzy:

  1. A dla mnie to dowód na słabe zainteresowanie naukowców. Brawo p. Adamie. Choć to co zobaczyłem na zdjęciach wg mnie dość często widywałem w wielu miejscach, ale mogę się mylić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybryk bagienny prawdopodobnie podchmielonego drwala został doskonałym chwytem propagandowym. Środowisko "ekologów" doskonale go wykorzystuje na swoje potrzeby. Jestem ciekawy, co by było gdyby do takowego podtopienia w bagnie by doszło ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Moze tak byc , ze puszcza jest bardzo slabo zbadana. Tego nie mozna wykluczyc. Prosze tez pamietac, ze porosty sa bardzo do siebie podobne i laicy nie sa w stanie wychwycic roznic wlasciwych roznym gatunkom

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta, gdyby nie drwal to by ekolodzy mieli posuchę... ZULe pod sklepem mówili, że ekolodzy przekupili drwala by ich podtopił. Płacił Książe Karol.

    OdpowiedzUsuń
  5. " Moze tak byc , ze puszcza jest bardzo slabo zbadana. Tego nie mozna wykluczyc."

    jeśli chodzi o porosty to nie tak słabo. W koncu prof Cieślński biegał w niej za porostami kilka dobrych lat i nie tylko on. Cieśliński miał w Puszczy min 100 powierzchni badawczych - patrz PHYTOCOENOSIS 2003.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tego co wiem to Puszcza Białowieska jest w Polsce jednym z najlepiej przebadanych naukowo obiektów. Tym większe moje uznanie dla Pana Adama, że umiał docenić to co zobaczył i dla Puszczy, że wciąż pomimo wielu lat jej badania kryje w sobie takie niesamowite skarby :-)
    Szkoda, że nasze Ministerstwo i rządy RP pomimo tego nadal nie chcą objąć jej skuteczną ochroną.............
    eko

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak by ten porost był ważny, to już by go dawno prawdziwi gospodarze lasu, specjaliści z nadleśnictw, dawno znaleźli. A tak to w ogóle nie wiadomo czy on jest stamtąd. Może go ten pseudoekolog z tym ruskim profesorem podrzucił. Ruscy już nie takie rzeczy w przeszłości robili

    OdpowiedzUsuń
  8. Słuchałem ostatnio pogadanek o lasach prof. Boreckiego. Jak bardzo styl działania Nadleśnictw gospodarujących Puszczą odbiega od etosu leśnika? Ktoś, kto widzi w lesie tylko drewno, nie ma pojęcia o lesie (cytuję z pamięci). Brakuje perspektywicznej wizji dla regionu i całościowego rozwoju w oparciu o turystykę i Park Narodowy. A za dziadostwo trzeba rozliczać nie ekologów, a lokalne władze. Ci pierwsi, znajdują nowy, unikatowy gatunek i informują o nieprawidłowościach, a co mają do zaoferowania decydenci i Nadleśnictwa. Targi o Puszczę, nierozwiązany problem odpadów, niedorozwój bazy turystycznej poza Białowieżą, krytyka "pseudoekologów". Niestety Puszcza gospodarowana nie przyciągnie na dłuższą metę turystów. Co może powiedziec turysta, który przyciagnięty mitem Puszczy, wybiera się na krańce Polski i UE, i widzi heroiczna walkę polskiego leśnika z kornikiem i cięcia w rezerwatach? Trzeba mieć pewna wizję rozwoju i wolę współpracy. Podżerając się - wszyscy przegrywamy sprawę Puszczy. Atmosfera jest fatalna i fakt, że zapanowała "nieprzyjemna" i raczej niebezpieczna atmosfera dla pasjontatów przyrody i zagranicznych tursytów nie przejdzie bez echa. Rozliczą nas następne pokolenia. Ale kto o tym dziś pamięta.

    OdpowiedzUsuń
  9. Do tego bym jeszcze dodał uparte udowadnianie w różnych lokalnych wypowiedziach, że turystyka nie da pracy, a jeżeli to tylko jakiejś garstce ludzi. Uparcie przeciwstawia się wizję ochrony i rozwoju turystyki jakiejś wizji rozwoju dla wszystkich w oparciu o niezidentyfikowany przemysł. A może zidentyfikowany, tylko niezręcznie się otwarcie przyznać, że chodzi o zniesienie ograniczeń i cięcie Puszczy? W niedawnym liście hajnowskich drzewiarzy właśnie tego się domagano. Białowieża sama zresztą daje bardzo niedobry przykład, bo cały swój rozwój zawdzięcza turystyce, przyjezdnym i dotacjom związanym z Puszczą, a uparcie jest przeciw powiększeniu parku narodowego i przoduje w protestach. Władze Białowiezy podkreślają przy różnych okazjach, że z turystyki to u nich nikt nie źyje. Zakłamanie jest wielkie, ale wszyscy skaczą wokół kilku samorządowców jak wokół jajka i postawa roszczeniowa przynosi im korzyści.

    OdpowiedzUsuń
  10. O tym czy żyje z turystyki najlepiej świadczą uchwały Rady Gminy w sprawie budżetu, w których można znaleźć źródła przychodów. Tam wpływy z turystyki w postaci różnych podatków, w tym od nieruchomości służących turystyce wcale nie są tak wysokie. Może i pojedynczy ludzie z turystyki żyją, ale dla większości ta działalność jest dodatkowym źródłem przychodów (tak jak niegdyś dla rolników praca w nadleśnictwach, GSSCh, ORB, OTL czy nawet w BPN, zakładach naukowych, hotelach, schroniskach.
    Z turystyki żyje Zakopane, Ustka, Łeba, ale Białowieża jeszcze długo nie. Powinna rozpocząć się na ten temat dyskusja i powinny powstać konkretne projekty małych grantów. Większość przyjeżdżających tu turystów wcale nie jest zainteresowana zaglądaniem w każdy zakątek Puszczy. Szukają innych atrakcji obok przyrody: muzeum, żubrów, starych dębów.
    Radni od lat proszą by przywrócić możliwość użytkowania stawów w Parku Pałacowym do pływania łódkami wiosłowymi - ale nawet taka atrakcja napotyka na opór, nie tylko BPN. Równie mocny sprzeciw kilka lat temu wzbudził projekt uruchomienia kolejki wąskotorowej, która połączyłaby Starą Białowieżą z Polana Głuszec w BPN (po granicy BPN i nadleśnictw. Byłby to generator przychodów, ale co ważniejsze służyłaby do pełniejszego skanalizowania i kontroli ruchu turystycznego. Myślano o elektrowozach, o silnikach hybrydowych. Ale nie.
    No więc nie dziwię się władzom Białowieży, że na takie nie też dogmatycznie mówią nie.
    Takie jest życie. A w ramach negocjacji konieczne jest szukanie kompromisów. Skoro jedna ze stron nie chce iść na kompromisy, to dlaczego druga ma na nie się zgodzić?

    OdpowiedzUsuń
  11. O tym jak i do czego podchodzą władze gminy Białowieża to najlepiej świadczy sposób, w jaki wydają unijne dotacje na szkolenia zawodowe. $0 tysięcy złotych z unijnej kasy wydano w zeszłym roku na wyszkolenie sześciu pilarzy. Pięciu z nich nadal nie ma roboty. Za prawie takie same pieniądze gmina szkoli w tym samym czasie 20 przewodników. Ci pewnie pracę znajdą. To po cholerę było wyrzucać kasę na szkolenie dla pilarzy, skoro wiadomo że etat cięć i tak będzie się zmniejszał. Kolejna sprawa - kwestia pozostawienia metrowego pasa śniegu między Białowieżą a OHŻ na drodze powiatowej. Z komunikacyjnego punktu widzenia byłby to żaden problem, a poprawiła by się oferat kuligowa. Ale nie, bo to przecież zamach na komunikację, bo się dojechac nie będzie dało, bo to, bo tamto, bo jeszcze co innego.
    Generalnie to siedzą te wszystkie władze gminne w regionie i czekają aż ktos do nich przyjdzie i coś za nich zrobi. A oni może łaskawie z tego skorzystają. I proszę nie pisać, że kolejka ze Starej Białowieży na Głuszec jedzie skrajem parku, bo to jest nie do końca prawda. Tu gdzie jedzie po granicy, to z drugiej strony ma rezerwat Lasy Naturalne. A od Szypulowej tnie przez park, w prostej linii może z kilometr od ścisłego. A jak miały wyglądać te "silniki hybrydowe" to się można na Głuszcu przekonać. Tak jeden taki lokowóz wciaż stoi. Ciekaw też jestem, jak chcielibyście uruchomić tę linię bez przekładania torów (a to już jest poważna ingerencja w środowisko) i gdzie znaleźlibyście klientów na wycieczkę, która w jedną stronę trwałaby tak z dwie do trzech godzin.
    Najprościej powiedzieć że Park się na nic nie zgadza i przytoczyć przykład, który wiele by nie zmienił.

    OdpowiedzUsuń
  12. W ramach negocjacji potrzebne jest szukanie kompromisów - święte słowa. Ale dlaczego jak na razie tylko ci, co chcą ochrony puszczy ustepują i dają? Był kontrakt dla puszczy - samorządy w jego ramach dostały pieniądze. W zamian miały się zgodzić na poszerzanie parku. Kasa popłynęła, może nie było jej wiele, ale była. A z drugiej strony? Z drugiej strony były wysyłane z faksów nadleśnictwa kłamliwe faksy, zapowiedzi puszczania czerwonego kura i jajka w Tokarczuka. Puszczański kompromis.
    Minęło parę lat i historia się powtarza. Przychodzi minister, już na dzień dobry proponuje kompromis - zamiast objęcia parkiem całej puszczy, mówi raptem o połowie, chociaż wszystcy wiedzą że taka fragmentacja przyrodzie się nie przysłuży, zwłaszcza że tereny położóne poza zostaną poddane internsywniejszej eksploatacji. Taka zgoda oznacza więc de facto zgodę na przyrodnicze zniszczenie połowy Puszczy. W zamian proponuje 100 milionów. I co? Po roku z połowy zrobiła się 1/4, w dodatku duża część z tego to już istniejące rezerwaty. A ze strony samorządów nadal opór. To gdzie jest ten mityczny kompromis? Gdzie te negocjacje i szukanie wspólnych rozwiązań? W tych zaporowych żądaniach dotyczących likwidacji Natury 2000? W wyciąganiu ręki po więcej pieniędzy przy równoczesnym zmniejszaniu tego co chce się dać? Samorządy konsekwentnie od lat swoją postawą pokazują, że nie chcą rozmawiać. Więc nie ma się im co narzucać. Trzeba ochronę puszczy zagwarantować innymi metodami. Są konkretne rozwiązania prawne, tylko woli jak na razie brakuje. Ale jak nad Polską znów zawiśnie wizja procesu w ETSie, to i wola się znajdzie. Marchewka już była. I nie zadziałało.

    OdpowiedzUsuń
  13. W sprawie ochrony Puszczy nie ma pola do kompromisu, bo puszcza musi zostac w całości objęta ochroną a nie w 1/4 czy 1/2. Śmieszne były te podziały puszczy w wersji jaką przedstawiało ministerstwo,bo niby dlaczego nadl Hajnówka miało pozostac nie chronioną częścią puszczy? z jakiej racji? dolina rzeki Leśnej, okolice Starzyny, środkowe partie na wschód od Hajnówki? Przecież to są lasy wybitnie cenne.takie podziały są beznadziejnym uproszczeniem problemu ochrony puszczy.Tylko prawdziwy laik bez kompetencji może takie wersje przedstawiac.To tak jakby zostawic Zamek królewski na Wawelu a zniszczyc katedrę lub odwrotnie.To są bezmyślne propozycje.

    OdpowiedzUsuń
  14. No niestety jak o dobrach całego narodu i Polski takich jak Puszcza Białowieska decyduje kilkunastu przepraszam za słowo bezmózgowców z rad gmin puszczańskich, to w naszym kraju nie może byc normalnie.Tego nikt nie pojmie jak paru miejscowych analfabetów wspartych miejscową ludnością, takich lokalnych krzykaczy podburzanych przez tych kilkunastu wójtów, radnych i leśników którzy mają korzyści z dewstacji puszczy decyduje o jej ochronie to jest paranoja.Zresztą nie tylko tu ale i w innych miejscach Polski, np jak może nie powstac Turnicki PN którego walory przyrodnicze są wręcz wybitne? To jest ta demokracja,wsparta głupkowatą ustawą, która powoduje że zawsze nieliczne elity narodowe są w cieni masy której cechą jest płytkie myślenie a nic poza wlasnym interesem nie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam propozycję. Możę rozpoczniemy akcję zbierania 100000 podpisów pod odpowiednią akcją ustawodawczą mającą na celu objęcie całej Puszczy. Albo zrobić happening np. przed Ministerstwem Środowiska (podobny do tego z 1995 roku), żeby zwrócić uwagę Polakom na problem braku ochrony i dewastacji Puszczy. Fakt narzekać można, nawet słusznie. Tylko to nie wystarczy. Powinnyśmy My miłośnicy Puszczy zacząć działać! Ten post pozostawiam do przemyślenia wszystkim którym nieobcy jest los najcenniejszego nizinnego lasu Europy
    eko

    OdpowiedzUsuń
  16. Zamiast martwic się o kolejkę przez park narodowy, lepiej wykorzystać należycie kolejkę do Topiła. To by było kanalizowanie ruchu i kierowanie na obrzeża Puszczy. Może i dla większości turystyka jest dodatkowym źródłem przychodu (myślę jednak, że szara strefa jest tu ogromnna!), wiem natomiast że są osoby, które pracują na etatach ale same przyznają, że 70% zysków to mają z turystów! Gdyby tak nie było nie powstawałyby te kwatery i hotele. Kiedyś pewien rodowity Hajnowianin, Białorusin i prawosławny powiedział mi: "Tu jest dziwny klimat. Wszystko, co tu się dobrego zdarzyło, to dzięki ludziom z zewnątrz i dlatego tak ich nie lubimy". Z jego słów płynęła gorycz i jakieś zawiedzenie, ale jest prawdą, że w region Puszczy spłynęły dziesiątki milionow z budżetu państwa, niedawno minister zapewnił 100 milionów na ważne inwestycje, przecież nie z wyjątkowej miłości do ludzi tu żyjących, którzy zasługują dokladnie na to samo co mieszkańcy innych regionów, tylko żeby ci mieszkańcy wsparli powiększenie parku narodowego, który jest ich darem od Boga. Mieszkańcy mówią tylko o pieniądzach. Rozumiem. Ale żeby robić pieniądze trzeba mieć pieniądze. Dzisiaj ważne jest nie tylko skąd się je bierze, ale i w co inwestuje. Region Puszczy to dawna Rosja. Tam - jak piszą historycy - na górze rodziła się arogancja a na dole chciwość i zawiść, niezadowolenie i szukanie winy u innych. A może coś z tego zostało? przyprawione socjalistycznym oczekiwaniem tzw. "sprawiedliwości społecznej"? Nic nie zmieniać, czyli utrzymywać przestarzały model rozwoju przemysłu drzewnego, albo jakiś wielki inny przemysł, czy tradycyjne leśnictwo. Odwoływać się do zacofanych i niewykształconych ludzi, którzy z upadku komuny zrozumieli tylko tyle, że teraz wszędzie ma być więcej i wszystko trzeba sprzedawać. I tak rozumieją rozwój. Tymczasem duże pieniądze płyną tam, gdzie świta perspektywa dużych korzyści. Na pewno nie jest to wycinanie Puszczy, a miasteczko z dwiema piłami w herbie to też nie najlepsza marka. Ale też nie jest to nieograniczony wzrost turystyki i zamienianie Puszczy w disneyland. Dzisiaj Europa jest otwarta, każdy może wybierać sobie miejsce. Najwiekszą przeszkodą rozwoju zrównoważonego jest zawsze brak gotowości społecznej i wiedzy. Wykorzystują to skrzętnie obrońcy starego porządku, wspierani populistycznymi politykami. Szkoda, bo po co trwonić to, co jeszcze cenne tu pozostało? a przede wszystkim roztrwonić dobry wizerunek społeczny...

    OdpowiedzUsuń