18 kwietnia 2010

W Białowieskim Parku Narodowym

Dzisiaj, w obszarze ochrony ścisłej nie słychać nawet samolotów. Poza jednym, który przeleciał ze wschodu po dziesiątej rano. Widać natomiast śmieci,
bo jak nazwać setki plastykowych folii przyczepionych przez osoby, które w ten sposób oznaczają miejsca, nawet w najbardziej niedostępnych fragmentach światowego Dziedzictwa Ludzkości, w których prowadzą jakieś badania? Widocznie bez kolorowej folii nie trafili by na to miejsce.  "Uczcie wasze dzieci tego, czego my uczymy nasze: Ziemia jest naszą matką. Co spotyka Ziemię, spotyka także synów tej Ziemi. Jeśli ludzie plują na Ziemię, opluwają samych siebie" - fragm. z mowy wodza Seattle na propozycję kupienia ziemi przez białych. Tekst nie jest historyczny, lecz spisany z notatek Henry'ego Smitha z 1854 r. Dzisiaj możemy dodać: jeśli w najcenniejszym fragmencie dzikiego lasu Europy - dziedzictwie ludzkości, człowiek nie widzi potrzeby uszanowania jego pierwotności i wiesza plastykowe płachty, foliowe tasiemki, maluje co kilometr farbą drzewa, żeby odnaleźć linię oddziałową, żeby prowadzić swoje badania i zdobywać stopnie naukowe - coś to o nas świadczy.

2 komentarze:

  1. Nie takie śmieci tam widywałem i to w takich miejscach, do których tylko wybrańcy docierali.

    OdpowiedzUsuń
  2. AJK: to zdjęcie jest "delikatne". Mamy w przygotowaniu kolekcję takich kolorowych folii, resztek od dawna nieużywanych elementów z tworzyw, walających się po lesie plastikowych opasek, blach, elementów z pcv - że nie wspomnę o budach w stanie ruiny - że może kiedyś zrobimy z tego wystawę. Jednak, mimo wszystko, nie jest to duży problem, raczej pokazuje jaki jest stosunek do lasu tych, którzy w nim pracują. Nawet dziesiątki pozostawionych przez jakiegoś szaleńca plastikowych folii (a były takie akcje) nie wyrządza chyba takiej szkody jak wycięte powierzchnie o srednicy 80 m, na których też znajdujemy puste butelki, flaszki, folie itp. W każdym razie to już zupełnie inny stosunek do lasu.

    OdpowiedzUsuń