9 kwietnia 2010

"Dywersja i sabotaż" w Puszczy

Sprawa, którą tu opisujemy jest w istocie marginalna i mogłaby być zlekceważona, jako zbiór pomyłek i nieporozumień, ale skoro już wypłynęła na forum publicznym, na blogu puszczańskim warto ją odnotować. Wicepremier Waldemar Pawlak, konsul Białorusi oraz lokalni przedsiębiorcy spotkali się dzisiaj w Hajnówce, by rozmawiać o możliwej współpracy gospodarczej. Przy tej okazji wicepremier otrzymał list podpisany przez grupę drzewiarzy protestujących przeciw obecnej i planowanej ochronie Puszczy Białowieskiej.
List ten adresowany jest także do dyrektora generalnego LP, kancelarii premiera i prezydenta RP, starostwa, nadleśnictw i wojewody. W liście czytamy m.in., że „zdecydowanie sprzeciwiamy się dalszemu poszerzaniu Białowieskiego Parku Narodowego”, że ekolodzy zmierzają do doprowadzenia „do pełnej degradacji biologicznej, czyli praktycznie do postaci próchnicy” puszczy. Drzewiarze z powiatu piszą też, że nie zgadzają się na zmniejszenie ilości pozyskiwanego drewna, że drewno z wiatrołomów drzew ponad stuletnich powinno być sprzedawane odbiorcom lokalnym a nie stawać się pożywką dla grzybów i owadów, że „należy złagodzić zakaz wyrębu dębów w wieku ponad stu lat”, że gdyby ograniczyć drewno na potrzeby lokalne do 30 tys m3, jak postulują ekolodzy, „na jednego z 60 tys mieszkańców Ziemi Hajnowskiej przypadałoby zaledwie pół metra drewna”, co byłoby mniej niż wynosi średnia krajowa. Drzewiarze piszą też, że „przerwanie dostaw w okresie lęgowym spowoduje zatrzymanie pracy zakładów drzewnych, pozostawienie bez pracy co najmniej 900 pracowników, pozostawienie bez dochodu niemal tyle samo rodzin”. „Czy dotychczasowy sposób eksploatacji lasów wpłynął znacząco na zmniejszenie populacji jakiegokolwiek gatunku ptaków? – śmiemy twierdzić, że nie. Takie >proekologiczne< inicjatywy jak ta, to naszym zdaniem działania dywersyjno-sabotażowe wymierzone w lokalną społeczność Ziemi Hajnowskiej i w polską gospodarkę. Komu to ma służyć? Komu na tym zależy? Skąd pochodzą pieniądze na taką działalność?” – pytają na koniec listu dramatycznie hajnowscy przedstawiciele przemysłu drzewnego.
Drzewiarze „nieco” zawyżyli ilość mieszkańców powiatu. Dane GUS podają na koniec 2009 roku, że w powiecie mieszka 46 tys., a więc o 14 tys. mniej niż piszą drzewiarze, więc i przeliczniki wyglądają także nieco inaczej. Niestety, pozostała treść listu w nie mniejszym stopniu mija się z prawdą. Autorzy listu zapomnieli też, że oprócz nadleśnictw puszczańskich w promieniu 60 km są jeszcze inne nadleśnictwa (Bielsk, Nurzec, Żednia), które też sprzedają drewno, więc nie pochodzi ono tylko z trzech nadleśnictw puszczańskich. Z naszych informacji wynika też, że drzewiarze nierzadko kupują drewno ze Wschodu, bo taniej. Autorzy pominęli jeszcze jeden fakt, że z ok. 130 tys. m3 rocznie drewna pozyskiwanego tylko z Puszczy Białowieskiej, jedynie niewielka ilość trafia na rynek lokalny! Największymi odbiorcami jednego tylko Nadleśnictwa Browsk w ostatnich latach są niemiecki Pfleiderer AG/ Grajewo S.A. (płyty meblowe i okleiny), ZPS Biaform S.A. z Białegostoku (sklejki), białostocka firma handlująca drewnem Lasbud Sp. z o.o. i Gryfskand Gryfino z Zachodniopomorskiego (w Hajnówce produkcja węgla aktywnego, więc chyba nie jest to rynek drzewiarzy). Na ok. 80 odbiorców z tego nadleśnictwa, grubo ponad połowa całej masy trafia do tych czterech odbiorców. Natomiast ok. 30 tys. m3 sprzedawane jest na rynek lokalny dla potrzeb energetycznych i bytowych. Przyrodniczych aspektów listu drzewiarzy nie podejmujemy się komentować – niech się wypowiedzą fachowcy, czyli przyrodnicy. Na szczęście są na ten temat dane naukowe. Nie potrafimy odpowiedzieć na pytania „Komu na tym zależy?” i „Skąd pochodzą pieniądze na taką działalność?”. Nam zależy, ludziom, którzy kochają przyrodę, kochają Puszczę, którzy czują się obywatelami Polski i Europy i chcą przestrzegać obowiązującego w niej prawa, i którzy mają poczucie wspólnego dobra i chcą je chronić. Jest to nasza wspólna sprawa i obowiązek, drzewiarzy również. Przywołane słowa „dywersja” i „sabotaż” pasują bardziej do działań, które łamią przepisy i przyczyniają się do deprecjacji wartości ogólnonarodowych niż do apeli o przestrzeganie prawa i objęcia najcenniejszego lasu Europy parkiem narodowym.

13 komentarzy:

  1. „dywersja” i „sabotaż” drzewiarzy chyba

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe kto i ilu się pod tym podpisało. Ludzie piszą różne rzeczy. Wstyd będzie jak ktoś z polityków się na to powoła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawi mnie jak się do tego apelu odnoszą lokalni samorządowcy, co to w ubiegłym roku walczyli o zaliczenie Puszczy Białowieskiej w poczet przyrodniczych cudów świata. Spełnienie żądań drzewiarzy zrównałoby bowiem puszczę ze zwykłym lasem gospodarczym o być może sporej wartości eksploatacyjnej (na krótką metę, tj do wycięcia drzew pomnikowych),a le znikomej wartości przyrodniczej i zerowej wartości turystycznej. Ciekaw też jestem, jak do apelu odnoszą się Lasy Państwowe. Przecież zarówno dyrektor Pigan jak i dyrektor Ziemblicki wciąż powtarzają, że Puszcza Białowieska jest wyjątkowa i że na jej terenie nie może być mowy o normalnej, produkcyjnej gospodarce. Że owszem, pozyskiwać się tu będzie, ale wyłącznie w ramach renaturalizacji drzewostanów pocenturowskich i monokulturowych i w obronie przed rozpadaniem się drzewostanów z dużym udziałem świerka. Bardzo jestem ciekaw, czy samorządowcy i Lasy Państwowe odetną się od tego zbioru bzdur, kłamstw, półprawd i przeinaczeń.

    OdpowiedzUsuń
  4. optymistyczny reportaż w sumie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oto jak się odnoszą do sprawy samorządowcy.

    W Obiektywie mówi Olga Rygorowicz

    OdpowiedzUsuń
  6. Czego się było spodziewać, na szczęście puszcza nie należy do samorządowców, ale nas wszystkich

    OdpowiedzUsuń
  7. Tysiące m3 drewna wywozi się codziennie z Puszczy Białowieskiej. Czy Tutejsi nie widzą potężnych tirów z drewnem przejeżdżających przez ich wsie i miasteczka? Z drewnem nie dla Nich...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie widzą. Idzie rok wyborczy, najłatwiej dopchać się do koryta walcząc z wyimaginowanym zewnętrznym wrogiem. Jak będziesz wrzeszczał "bij ekologa" i "ptaki nas zabijajo", to uda ci się zagłuszyć tych, co chcieliby pytać dlaczego nie ma zakładu zagospodarowania odpadów, oczyszczalni przyzagrodowych, czemu jeden wójt z drugim po unijną kasę nie sięga. I tak po raz kolejny ta sama banda usiądzie w wygodnych fotelikach po gminach i na kolejne cztery lata będzie mogła mieć mieszkańców głęboko w dupie.

    OdpowiedzUsuń
  9. "Tysiące m3 drewna wywozi się codziennie z Puszczy Białowieskiej."
    Raczej nie wiesz jak wygląda tysiące m3 drzewa i na pewno nie wycina się tyle codziennie , nie pisz bzdur byle pisać .

    OdpowiedzUsuń
  10. konkretnie 130 tysięcy rocznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie fachowcy, prawdziwi wykształceni przyrodnicy a nie jacyś pseudo obrońcy, z przyrodą nie mający wiele wspólnego, którym zależy tylko na krzyczeniu a nie rozmowie. Tysiące m3 bzdura - ludzie przejrzyjcie na oczy. 130 tys. m3 rocznie - skąd te zakłamane dane.

    OdpowiedzUsuń
  12. Te dane pochodzą z Lasów Państwowych, czyli użytkownika tych terenów. Bardziej wiarygodnego źródła nie ma. A jest to niepełne wykonanie etatu, bo ten zakłada pozyskanie na poziomie 150 tysięcy metrów rocznie. I nim następnym razem zaczniesz pisać o pseudoobrońcach i "prawdziwych przyrodnikach" sprawdź o czym piszesz. Bo znów wyjdziesz na idiotę. Jeśli mi nie wierzysz w kwestii wysokości pozyskania idź zapytaj do najbliższego nadleśnictwa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepraszam zbulwersowaną osobę tysiącami metrów3 drewna. "Tysiące metrów3" - miałem na myśli w skali roku. Ale jeśli zechce mi się kiedyś siąść przed domem na ławeczce i policzyć przejeżdżające tiry np. w ciągu tygodnia... to dam znać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń